piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 6

Zaś on zwyczajnie przyciągnął mnie do siebie bliżej. Sama nie wiem czemu go pocałowałam. Wcześniej mi się tylko podobał a teraz? Może się w nim zakochałam? Całowaliśmy się już jakieś 3 minuty, a Riker wciąż pogłębiał pocałunki. Chyba jednak coś do niego czuje.

*Oczami Ross'a *
Dziś umówiłem się z Lau na wspólną jazdę. Może pomoże mi wrócić na motor. Ubrałem się i mogłem już wychodzić.

Pojechałem po Lau samochodem. Mówiła, że ma jeszcze jeden motor w garażu, więc nie ma żadnego problemu. Zapukałem do drzwi, a chwilę potem otworzyła mi sexy Laura.  Myślałem, że tam padne. Jak się do mnie uśmiechnęła, tak fajnie zakręciło mi się w głowie.
-Cześć ślicznotko! - powiedziałem pierwsze co mi przyszło do głowy. Normalnie przy niej nie mogę się pohamować.
-Heh. Cześć Ross. Gotowy, żeby wrócić na tor?
-Jasne- uśmiechnąłem się do niej. Poszliśmy do garażu, a tam takie bydle.
-Ale miałem wrócić na motor do motocross'u , a to jest...
-Tak wiem... ale pomyślałam, że jeśli poskromisz tego potwora to z każdym motorem dasz sobie radę. Nie peniaj. On jest nie groźny. - poklepała mnie po torsie. Uśmiechnąłem się pod nosem.
-Ej! Ja nie peniam!

Jeździmy już jakiś czas. Chyba dobrze mi idzie, bo Lau cały czas się do mnie uśmiecha. Zsiadłem z tego monstrum i podszedłem do mojej przyszłej żony... Ja to serio powiedziałem? Fajnie by było!
- I co jak mi idzie?
-Jesteś niesamowity! Szybko się uczysz - uśmiechnęła się promieniście.
-Dziękuję. W zamian zapraszam panią na uroczystą gale. - ukłoniłem się nisko.
-Gala? Jaka gala?
-Bo widzisz... Lynch'owie co jakiś tam czas organizują takie galę. Wiesz... sukienki wieczorowe, garnitury, krawaty, poncz. To co ty na to pójdziesz tam jako moja partnerka? - powiedziałem i wyciągnąłem do niej dłoń. Chwilę na nią patrzyła, poczym się uśmiechnęła i podała mi rękę.
-To dla mnie zaszczyt, Panie Lynch. - zaśmiałem się krótko i obkręciłem ją wokół własnej osi.
-Jeszcze większy zaszczyt dla mnie. - długo nas tak obracałem, bo po jakimś czasie upadliśmy na trawę. Ja leżałem na plecach, a Lau na mnie. Nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów.
-Laura... ja... tak bardzo chce Cię pocałować... Zrozum to! Cholernie mi na tobie zależy. I zrobie wszstko, żebyś dała nam szansę. Proszę. - spojrzałem na nią z nadzieją wypisaną na twarzy.

*Oczami Laury *
-Tak bardzo chce nam dać szansę. Ale się boje, że nam nie wyjdzie. Ja... Kocham cie Ross...
-Naprawdę? - zapytał z niedowierzaniem.
-No tak.  Ale... - znowu nie dał mi dokończyć.
-Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy. Ja ciebie też kocham. I to bardzo. Kocham cie tak mocno, że... - tym razem ja nie dałam mu dokończyć.
-Ross! Posłuchaj mnie przez chwile... - przerwał mi. ZNOWU!
-NIE! To ty posłuchaj. Egh.. Spróbujmy.
-No a jak nam nie wyjdzie?
-Nie dopuszcze do tego. A nawet jeśli... Nie będę ci traktował inaczej. - uśmiechnął się pokrzepiajaco. Gdy zobaczył, że nic nie powiem, uklęknął na jedno kolano. - Lauro Marie Marano, uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, i w kosmosie prawdopodobnie też, i zostaniesz moją dziewczyną? - zapytał. Jego oczy zdradzały, że się denerwował.
-Hmmm? - udawałam, że się zastanawiam. No co? Za dużo powagi w tej całej sytuacji.
-A kupisz mi qada?
-Co tylko zechcesz... - uśmiechnął się.
-A pojedziemy do Paryża?
-Z Tobą mogę nawet i na koniec świata i jeszcze dalej. - jego uśmiech był coraz szerszy.
-Egh.. W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak się zgodzić. Chłopak wstał i znowu zaczął nas obkręcać. W końcu mnie postawił i pocałował namiętnie. Z każdą  minutą pogłębiał pocałunek. A ja czułam przynim to czego mi brakowało przy innych. Poczucia bezpieczeństwa. Gdy się od siebie oderwaliśmy, blondyn objął mnie czule.
-Tylko czekałem na ten dzień, kiedy będę mógł mówić do ciebie kochanie - wyszeptał mi zmysłowo do ucha. Aż mnie dreszcze przeszły.

Dziś wieczorem jest ta cała gala.  Umówiłam się Ross'em, że sama podjadę na galę z Julie. Tak. Julie będzie z Riker'em. Słodko.
Ok. godziny  18 przyszła Roberts. Zaczęłyśmy się już przygotowywać.

*Oczami Riker'a *
Ja i mój brat Ross czekaliśmy na nasze panny przed dużymi schodami. Tak. Zgadza się zaprosiłem Julie. Jeszcze trochę postaliśmy. W końcu podeszliśmy do michy z ponczem. Stukneliśmy się z bratem kieliszkami i zaczęliśmy pić, gdy po schodach schodziły nasze dziewczyny. Wyplułem całą zawartość ust na Ross'a.
-Stary! Powaliło cie?! - powiedział Ross i znowu brał łyka ponczu. Ja w tym czasie skierowałem jego głowę w stronę Lau. Jak zobaczył brunetke wypluł poncz na mnie.
-Stary! Powaliło cie?! - zacytowałem brata.
Julie nie jest moją dziewczyną, ale zamierzam się jej o to spytać jeszcze tej nocy. Dziewczyny wyglądały powalająco. Laura podeszła do Ross'a, a piękna Julie Lynch... Znaczy Roberts podeszła do mnie. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Aż nam zabrakło tematów. Nagle sali rozniosła się muzyką do wolonego tańca.
-Mogę prosić? - spytałem z uśmiechem i wyciągnąłem do niej  rękę.
-Możesz. - tym sposobem przetańczyliśmy, aż do północy.

Wszedłem na scenę. Żeby zwrócić na siebie uwagę wszystkich, postukałem w mikrofon. Udało się. Czyli nie ma już odwrotu.
-Witam wszystkich bardzo serdecznie na corocznej gali rodziny Lynch. Jest ze mną bardzo wyjątkowa osoba. I... I dla niej chciałbym coś zaśpiewać.-dałem znak Rocky'emu, który wszedł z gitarą na scenę i zaczął grać. Po chwili zacząłem śpiewać.

I don't wanna be famous,
I don't wanna be if I can't be with you.
Everything I eat is tasteless,
Everything I see don't compare to you.
Paris, Monaco, and Vegas,
I'd rather stay with you.
If I had to choose!
Baby you're the greatest,
That I could ever think to lose.

And I just wanna be with you.
Yeah, I can never get enough!

Baby I'd give it all up up,
I'd give it all up, if I can't be with you
All of this stuff, sucks,
yeah all of it sucks, if I can't be with you.
And, no oscar, no grammy, no mansion in Miami.
The sun don't shine the sky ain't blue,
If I can't be with you.

I can sail around the whole world,
Still won't find a place,
As beautiful as you girl,
And really who's got time to waste?
I can't even see a future,
Without you in it, the colors start to fade,
Ain't no way I'm gonna lose ya,
Nobody in the world could ever take your place.
No, the kind you can't replace.

Yeah, I can never get enough!

Baby I'd give it all up up,
I'd give it all up, if I can't be with you
All of this stuff, sucks,
yeah all of it sucks, if I can't be with you.
And, no oscar, no grammy, no mansion in Miami.
The sun don't shine the sky ain't blue,
If I can't be with you.
If I can't be with you,
If I can't be with you.

(If I can't be with you) If I can't be with you, oh
(If I can't be with you) ooh, oh this sucks.

If I can't be with you!

Tu wziąłem mikrofon w rękę i zszedłem ze sceny dalej śpiewając. Powoli podchodziłem do Julie, która miała łzy w oczach i uśmiech na twarzy. Cały czas śpiewając klęknąłem przed nią na jedno kolano.

All of this stuff, sucks,
yeah all of it sucks, if I can't be with you.
And, no oscar, no grammy, no mansion in Miami.
The sun don't shine the sky ain't blue,
If I can't be with you.
If I can't be with you,
If I can't be with you.
With you.

Skończyłem śpiewać. Wstałem i przyciągnąłem blondynkę do siebie.
-Kocham Cię - powiedziałem dwa słowa, które również chciałbym usłyszeć. Zaś Julie poprostu....

_____________________________

OUUI. Przerwałam w takim momencie. Rubi mnie chyba zabije. Ale! Ja się pytam gdzie twój rozdział co? Widzisz jak cierpię.  A właśnie. Serdeczne gratulacje Rubi Lynch i wymarzonej 40 ;)

Do napisania :*

 

wtorek, 6 stycznia 2015

LBA :*

Tak jest mój pierwszy raz.  Dzięki  Rubi. hahaha... Bd boleć
... Szykujcie ręczniki (to było głupie... Xd) LECIMY.!

1. Jakiej muzyki słuchasz? (rodzaj, wykonawca)
Hmm... Słucham wszystkiego co mi wpadnie w ucho. Oprócz disco polo... Nikt nie słucha każdy zna xd
2.Ulubiona piosenka?
Ostatnio lubie Bruno Mars "Lazy Song" a od R5 lubię " I want you bad" i "Here Comes Forever" i wiele innych :*
3. Planujesz założenie nowego bloga?
A no planuje, ale po skończeniu jednego z dwóch czyli kolo 40 rozdziałów ;)
4. Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
Hmm... Rodzina i przyjaciele, trochę też muzyki. Jakbym nie mogła śpiewać to bym się chyba zabiła :'(
5. Co sądzisz o Raurze? Istnieje? To tylko kwestia czasu? Totalna bzdura?
Raura jest spoooko! Sama nie wiem na asku, raz pisze, ze tak, a raz że nie. Czy kwestia czasu?  Nie wiem może? Mam nadzieje, ze nie!
6. Marzenie, które jako pierwsze przychodzi Ci do głowy?
Przeprowadzić się do Los Angeles. Nie dla R5 czy kogo tam jeszcze. Uważam, że tam jest lepiej. A takie drugi to żeby Rubi dodała cz. II... musze wiedzieć co dalej ;)
7. Kto jest Twoim ulubionym członkiem zespołu R5?
Nie mam swojego ulubieńca. Kocham wszystkich tak bardzo mocno :*
8. Jak zaczęła się Twoja przygoda z bloggerem?
Czytam bloga i se myślę fajne to takie,   spróbuję. I wiecie co?  SPRÓBOWAŁAM! XD
9. Jakie jest Twoje motto życiowe?
"Tylko wariaci są coś warci "
10. Płakałaś kiedyś na filmie?
Na " Gwiazd naszych wina", który swoją drogą oglądałam przed chwilą i jakby to powiedziała moja babcia : płakałam jak bobr
11. Ulubiona książka?
"Gwiazd naszych wina" xd o i jeszcze: "Zniszcz ten dziennik"

Czyli  teraz moje pytania tak?
Ok... 11 ma ich być? Dobra! Coś jeszcze? A tak nominacje!
Pytania te co Rubi! (ty leniwcze - ale Rubi mi wybaczy, bo pisze cz. II, wiec...)
A nominuje :
1. Rubi Na~którą kocham i która wie o co cho :*
2. Laura Marano ~z którą bd być może współpracowała ;)
3. Justyna K.~ która ma przecudnego bloga :*

Jeśli ktos czuje się pokrzywdzonego daje namiary na swojego bloga i bd w następnym poście :*
Do napisania:* (czyli jeszcze dzisiaj)

Rozdział 5 cz. II

*Oczami Riker'a *
- Cześć Julie. Nie źle wyglądasz. Powiedziałbym, że wręcz sexy.
- Dziękuję.- zarunieniła się. Jak ona słodko się rumieni.
Chwilę później rozkładaliśmy koc w upatrzonym, przez nas miejscu.
-Idziemy popływać, czy wolisz poleżeć?- spytałem dziewczynę. Chwilę się zastanawiała.
-Wiesz... Wolałabym pole... - przerwała, bo przerzuciłem ją sobie przez ramię. - Albo odrazu chodźmy popływać... - dokończyła, gdy już byliśmy w wodzie. Zaśmiałem się pod nosem, ale to zauważyła.
-Śmieszy cie to? ŚMIESZY CIĘ TO?! A masz! - rzuciła się na mnie i razem wpadliśmy do wody. Szczerze się zaśmialiśmy. Ale ona ma uroczy śmiech.
-Wiesz... Słodko się śmie... NOSZSZ TYYY! - dziewczyna ochlapała mnie w  uciekła.

*Oczami Julie *
Riker jest cuuuudowny. A cały dzień z nim to marzenie. Wymieniliśmy się numerami. A obecnie wracamy do domu.
-Riker ja powinnam wrócić do domu, wiesz... będą. się martwić.
-To zadzwoń i powiedz, że zostajesz na noc- powiedział i zrobił "brewki". Kocham jak to robi. A jeszcze lepiej jak puszcza mi oczko to już w ogóle mdleje.
Jak kazał tak zrobiłam. Rodzice się nie martwią, wszystko jest git.. No może oprócz jednego...
-Rikuś...
-Tak słońce ty moje najaśniejsze? Zrobiłam minę taką typową... O
-No bo... ja nie mam w czym spać... - pociągnęłam celowo nosem.
-Jak dla mnie możesz spać na staniku. - powiedziała złotowłoska Riker i uśmiechnęła się jak stary zboczeniec.
-Zbereźnica - stwierdziłam i usiadłam na łóżku.
-Chyba zbereźnik...
-Oh czyli się przyznajesz? Ahaha
-O ty cwaniaro - usiadł na mnie okrakiem i zaczął łaskotać. Chwilę się tak bawiliśmy i wkońcu zlazł ze mnie. Do lekkich to on nie należy...
-Dobra dam Ci jakąś moja koszulkę i po sprawie. - uśmiechnął się szeroko.
-A co ze spodenkami?
-Serio uważasz mnie za takiego zboczeńca?
-No... Wiesz....
-Oh! - zapiszczał jak Alutka w Rodzinie Zastępczej. - obrażam się! - długo jego fach nie trwał po pocałowałam go w policzek.
-Dobra tym razem ci się upiekło, ale następnym razem... - znowu go pocałowałam w policzek. - ok znowu ci się udało, ale następnym razem będę przygo...mmm-nie dokończył bo go pocałowałam. Zaś on zwyczajnie....
________________________________
A HAJAH HAHAHA O JA ZUA! W TAM MOMENCIE AHAHA

wiem, że jest dużo Rilie (Riker + Julie =Rilie (czyt. Rajli)) ale musicie zrozumieć, że to prezent urodzinowy dla Rubi :* jeszcze raz sto lat :*

Do napisania :*

O a tu najbardziej sexy zdjc. Riker'a jakie znalazłam ahahah ;

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 5 cz.l

Rozdział urodzinowy dla Rubi (lub inaczej Julie)
Wszystkiego Najlepszego :*

*Oczami Julie *
Riker wydaje się naprawdę fajnym gościem. Może się z nim umówić? Nie no jasne, że się umówie! WOOW!
-... No i grałem w serialu GLEE.
-A tak, wiem oglądałam. Grałeś Jeff'a i powiedziałeś tylko jedno słowo. Ale ta rola też była ważna. Z tego co zauważyłam nie było tam drugiego takiego blond-ciasteczka - powiedziałam mu i  puściłam mu oczko.
-Twierdzisz, że jestem blond-ciasteczkiem. - zrobił brewki, przez co się lekko zarumieniłam.
-Mam pomysł :chodźmy na plażę.  Co ty na to? - spytałam.
-Dobra. Ja na to jak na lato. To spotkamy się na plaży czy mam po ciebie przyjść?
-Lepiej na plaży. Po co masz znać mój adres, jeszcze mnie będziesz w nocy nękać. - zaśmiałam się.
-Coooo? Ja? Nie... wiem... może... - zaśmiał się nerwowo coś jest na rzeczy.
-yhym...
-No może czasem... Tak sobie wejdę przez okno...
-Riker.
-... popatrzę jak śpisz....
-Emm...?
-... wezmę sobie trochę twoich lśniących włosów, po to, żeby...
-Riker?
-... A gdy ty się zgodzisz zamieszkamy na Hawajach i....
-Riker!
-...wychowamy 5 małpek i....
-RIKER ANTONY LYNCH!
-I ZAŁOŻYMY BOYSBAND Co?- powiedział na jednym tchu.
-Chyba zaplanowałeś naszą przyszłość, co? Może zacznijmy od randki ok?
- Jak sobie życzysz księżniczko. Julie Roberts, dasz się zaprosić na randkę? - zapytał i mrugnął do mnie. Myślałam, że tam padne!
- A dam- uśmiechnęłam się i ruszyłam do domu.

*Oczami Riker'a *
Siedziałem sobie juz na plaży i czekałem na Julie. Myślę, że coś z tego będzie. Chciałbym, żeby było. Ona jest śliczna i fajna i taka... taka... O idzie. Wygląda... Jezu...

piątek, 2 stycznia 2015

Ode mnie słów kilka...

Mam wam coś bardzo ważnego do przekazania. Otóż...

Macie czasami tak, że jest sobie blog, który jest bardzo ciekawy i wgl super. No i ma, załóżmy 40 rozdziałów. Cierpliwie czekasz na następny rozdział. Pewnego dnia chcesz sprawdzić, czy ktoś coś czegoś nie dodał. Wchodzisz na bloga, ale... Ale co?

NIE MOŻESZ! dlaczego?

albo blog usunięty, albo tylko dla zaproszonych gości...

ja postrzegam swoje blogi, jako takie zobowiązanie. (może przesadzam, niewiem)
Wiem, że ktoś to czyta i komuś się to podoba. I chce to robić, bo lubię. I dla osób co to czytają. Ale jak bym usunęła?  Dupa... Nie wiemy co dalej. Nie mówię, że ja jestem jakaś idealna.
Pewnie wszyscy znają bloga Naughty Boy and Cute Girl. Ma już 52 bodajże rozdziały. Blog jest zajebisty i oryginalny. Czyta go ogrom ludzi. I pewnego dnia blog został usunięty (co jest nie prawdą, to tylko przykład). Źle bym się czuła, gdybym juz nie mogła czytać waszych cudnych blogów.

Takie jest moje zdanie.
Dziękuję. :* Jools

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 4

*Oczami Laury*
Ugh. No pięknie. Utknęłam w windzie z osobą, która mnie skrzywdziła.
-To co teraz...?-zapytał Ross nie pewnie na mnie spoglądając.
-Najpierw musimy poważnie porozmawiać. Po pierwsze: kim my dla siebie jesteśmy?
-No... przyjaciele... chociaż chciałbym być kimś więcej... ale po tym co ci zrobiłem pewnie tego nie chcesz- spuścił głowę.
-Dobra zrobimy tak: wybacze ci to, ale też tak łatwo tego nie zapomnę. - chłopak tak się ucieszył, że zerwał się na równe nogi i mnie mocno przytulił. - ale może bądźmy narazie przyjaciółmi? - Tak naprawdę chciałam dać nam szansę, ale to chyba za szybko no bo znamy się z 3 dni? To jest poprostu nie możliwe.
-Dobrze skoro tego chcesz. Ale moje uczucie do ciebie będzie jeszcze bardziej silniejsze. - powiedział i znowu mnie przytulił. Zaczął nami kołysać na boki. Blondyn westchnął z rozmarzeniem.
-Sorki to było nie zamierzone. - powiedział, a ja się zaśmiałam cicho i usiedliśmy pod ścianą, lecz tym razem obok siebie. Wręcz stykaliśmy się ramionami.
-A co z team'em?
- Pomożesz mi wrócić do gry. Ty będziesz nas reprezentować w damskich, a ja męskich zawodach. Proste? Proste - odpowiedział jakby to było oczywiste.
-No ok. - nastała między nami taka niezręczna cisza.
-Hej, nie masz czasem wrażenia jakby ktoś zapisywał wszystko co się dzieje w twoim życiu i dodawał to na bloga, a potem każdy to czytał?-zapytał ze śmiertelnie poważną miną.
-A wiesz, że tak? - po tej wymianie zdań wybuchneliśmy śmiechem.
-To głupie. Haha- zaśmiał się Ross.
Siedzieliśmy jeszcze jakieś 30 minut gadając o wszystkim i o niczym. Wkońcu winda się otworzyła.

Była ładna pogoda, więc pomyślałam, że pójdę do mojej przyjaciółki Julie. Mieszka parę przecznic nieopodal. Julie jest piękną blondynką . Trochę jest walnięta, ale to się u niej ceni.
Gdy wkońcu doszłam do jej domu zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzyła mi zaspana dziewczyna z włosami na wszystkie strony i w różowym szlafroczku w kaczuszki.
-Czego? Nie chce nic kupić. Do widzenia! - już chciała zamykać, ale ją powstrzymałam.
-Julie to ja!  Czekaj!
-Baklażanek?
-Gofferek. - nie pytajcie tylko my wiemy o co chodzi.
-O rany wchodź proszę. Ja idę się ubrać.
-Spoko. Ubierz się ładnie... - powiedziałam, a ta szybko do mnie wróciła.
-Czemu?
-A nie wiem... Może kogoś poznasz. Blondyna o brązowych oczach, co gra na basie...

*Oczami Julie*
-Tia jasne.... - powiedziałam i poszłam się ubrać. Ubrałam się Tak jak prosiła mnie Lau.

Chwilę później stałyśmy pod jakimś domem. Od brunetki dowiedziałam się tylko tego, że idziemy do jej znajomych. Ok...
Otworzyła nam jakaś blondynka.
-Hej jestem Rydel. Przyjaciółka Lau- powiedziała uśmiechnięta.
-Hej jestem Julie. Przyjaciółka Lau. - powiedziałam tak jak ona. Wszystkie się zaśmiałyśmy.
Po chwili Lau gdzieś poszła. A ja wdałam się w żywą rozmowę z Dell.

*Oczami Riker'a*
Siedziałem sobie spokojnie na łóżku i brzdąkałem na basie. W pewnej chwili wpadła do mojego pokoju Lau.
-Ty!- wskazała na mnie - idziesz ze mną!
-Co?! Czekaj! Gdzie?!- pytałem wystraszony.
-Do miłości twojego życia!
-PAMELA ANDERSON TU JEST?! - Nie? Ma na imię... A zresztą sam się jej zapytaj.
Byliśmy już w salonie gdzie było słychać dziewczyny.
-Ej Lau czekaj! To bez sensu. No bo żeby jakaś tam przypadkowa panna była tą jedy....wow.
Na naszej kanapie siedziała sobie prześliczna blondynka. Normalnie wow. Zauważyłem, że Delly z Lau juz poszły.
-Hej... jestem... No... Ten.. - zagapiłem się na nią i zapomniałem jak się nazywam.
-Riker ty idioto! JESTEŚ RIKER!
- krzyknęła Rydel z kuchni.
-A ja Julie. - podała mi rękę. Miała taką aksamitną skórę. Nie prędko puściłem jej dłoń.
--------------------------------
Ta da!

MAM nadzieje, ze Rubi lub Julie się spodoba. I mam nadzieje, że u niej rozdział się szybko pojawi :*
Do napisania :*

niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 3

Oczami Ross'a*
Obudziłem się i zobaczyłem Laure przytuloną do mojego torsu. Egh. Chciałbym się tak budzić codziennie... Po chwili obudziła się też Lau.
-Hej! Wstałeś już?- spytała z uśmiechem.
-Jakoś tak nie dawno.-również się uśmiechnął. - Lau... Jeśli chodzi o wczoraj... To ja chciałem... Chciałem Ci powiedzieć, że... Bo ja cię bardzo ko... - już chciałem powiedzieć jej coś bardzo ważnego, ale przyszła moja siostra.
- To co lecim na szczecin?- zapytał gestykulujac jak wariatka. -Próbujesz mówić jak cool ziomek, czy jak ee... Te pustaki z MTV?-zapytałem.
-Haha bardzo śmieszne... Idziemy?
***
*Oczami Laury*
Właśnie siedzimy sobie w jakiejś knajpie. Jest naprawdę super. Od jakiegoś czasu Dell mi się dziwnie przygląda. Ross też to zauważa przez co nerwowo bawi się palcami. Jest między nami niezręczna cisza, którą przerwała blondynka.
-Braciszku mogę Cię na słówko?-powiedziała to tak przesłodzonym głosem, że aż strach. Blondyn bez słówka poszedł za siostrą, a ja jadłam dalej. W pewnej chwili zadzwonił telefon Rydel . Postanowiłam, że jej go przyniosę. Stali przy ladzie tylko blondynka mnie zauważyła, gdy stanęłam za Ross'em i pokazywała coś w stylu: "zamknij się już idioto", ale on mówił dalej. Słyszałam wszystko...
 - I co mam jej powiedzieć?! Że przyjęliśmy cie do team'u, tylko po to bym ja wrócił na motor?! Że mimo tego, że jesteś dobra to chodzi tylko o mnie?! Że jak tylko wrócę na maszynę to nie będziesz nam już potrzebna?! -chciał coś jeszcze powiedzieć, ale mu przerwała.
-Co takiego?!- miałam już łzy w oczach. Starałam się je jakoś powstrzymać.
 -Nie Laura to nie tak. Ja... Znaczy... Na początku tak było, ale teraz jest inaczej. Naprawdę. - wziął moje ręce w swoje i je ucałował. Taki starożytny gest, a kolana mi się uginają. Szybko się jednak opanowałam i wyrwała mu się.
-Inaczej?! Czyli co teraz mnie wywalisz szybciej?! Mam ciebie dość. Nie chce Cię już widzieć. rozumiesz?!-krzyknęłam mu prosto w twarz. On miał łzy w oczach. Nigdy nie widziałam tego u chłopaka. To nawet słodkie. Nie! Przestań! To co zrobił jest nie wybaczalne.- a ty? Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami... - powiedziałam to Dell z wyrzutem. -Bo jesteśmy...
 -To dlaczego mi nie powiedziałaś?- przerwałam jej. Jednak ona nic już później nie odpowiedziała. Odwróciłam się i poszłam w stronę windy. Już drzwi miały się zamknąć, gdy ktoś je otworzył rękami. To był Ross. Wsiadł do windy a zanim drzwi się zamknęły.
 -Laura... Ja wiem, że jestem strasznym debilem. I w ogóle ta cała poranna akcja... Ja... Nie wiem co sobie wtedy myślałem. Przepraszam.- powiedział i patrzał mi cały czas w oczy.
-To bolało... - powiedziałem cicho.
 -Ja wiem, że Cię to bolało. Mnie też bolało... I... Boli nadal. Cholernie boli bo ty nie chcesz mnie widzieć, a ja bez ciebie nie wytrzymuje 5min.- znowu chciał coś powiedzieć, ale w windzie zgasło światło, a ona sama stanela

_-_______________--____---_--_--
Pijanego sylwestra wstrętne żule. Do napisania:*